Balet „Korsarz” w Teatrze Wielkim — Operze Narodowej — recenzja z punktu widzenia mamy

Korsarz-balet

Nie chciałam iść na to przedstawienie, ale syn mnie wyciągnął. Spodziewałam się, że  odsiedzę swoje i wyjdę znudzona, ale za to z poczuciem bycia dobrą mamą. Czy warto iść? Balet Korsarz Manuela Legrisa w TWON — byłam wczoraj i na gorąco piszę dla Was recenzję.

Z punktu widzenia mamy…

Na co pójść z dzieckiem?

O Korsarzu opowiem Wam szczegółowo za chwilę, ale najpierw o tym, czego w ogóle szukać w teatrze, gdy idziemy z dzieckiem.

Pisałam Wam wcześniej o tym, jakie balety warto oglądać z maluchami i jakie przedstawienia baletowe wybrać dla starszych dzieci. Oczywiste jest jednak, że największe wrażenie balet robi na żywo. Wybór odpowiedniego przedstawienia dla dziecka nie jest wcale tak łatwy, jakby się mogło wydawać.

Przede wszystkim tematyka nie może być zbyt przygnębiająca, ani przesadnie nieprzyzwoita (choć tu jest pole do manewru, bo wszystko zależy od formy – jeżeli tylko nie ma rzeczy obscenicznych, to nawet Rigoletto, czy Wesele Figara nadaje się dla dzieci).

Drugim, chyba nawet ważniejszym czynnikiem, jest czytelność przedstawienia. Jeżeli jest ono skonstruowane z wyszukanych alegorii i skupia uwagę widza na ukrytych znaczeniach, to dziecko nie udźwignie go emocjonalnie.

Trzecim, ważnym aspektem jest przystępność formy. Tak to jest, że zwykle najbardziej podoba nam się to, co już znamy. O ile nowości są bardzo mile widziane, jednak najczęściej nie powinny one za bardzo odbiegać od znanych nam form, aby nie wypchnąć nas ze strefy komfortu. Dlatego, idąc z dzieckiem do teatru, wolę unikać przedstawień, w których autor posługuje się niekonwencjonalnymi środkami wyrazu.

Jak pójść z dzieckiem na balet?

Aby wyjście do teatru mogło się udać, należy pamiętać o ograniczeniach dziecka: wytrzymałość, wzrost, umiejętność skupienia… O tym pisałam już we wpisie: Do opery z dziećmi? TAK!, dlatego po więcej szczegółów odsyłam Was do tego tekstu. Zaznaczę tylko, że, idąc na balet Korsarz do TWON, nie trzeba się martwić o komfort dziecka. Przedstawienie ma dwie przerwy, a akty nie są przesadnie długie – mój sześciolatek nie miał najmniejszego problemu z wysiedzeniem na sali.

Do tego teatr jest duży i pełen fascynujących zakamarków, które można zwiedzać w trakcie przerw. Jedynym minusem jest brak gorącej czekolady w kawiarenkach, ale da się za to zarezerwować ciastko przed przedstawieniem i uniknąć rozczarowania przy kasie.

Balet Korsarz w TWON

Do rzeczy! Jak ogląda się Korsarza w choreografii Manuela Legrisa?

Treść

Choć teoretycznie balet Korsarz wzorowany jest na dziele Lorda Byrona, to w praktyce niewiele w nim pozostało z literackiego pierwowzoru.

W skrócie jest to opowieść o miłości sprzedanej do niewoli Medory i korsarza, Konrada. Chcąc być razem, muszą wykraść Medorę z niewoli, pokonać zazdrość innych piratów i przeżyć potężny sztorm.

Bardzo prosta historia, więc zrozumienie treści nie stanowi żadnej trudności dla kilkuletniego dziecka. Motywacje bohaterów są jasne, a co ciekawe – nie ma tu typowych czarnych charakterów. Konflikt pomiędzy korsarzami nie wynika z czyjejś złej woli, czy natury. Jest naturalnym wynikiem różnicy zdań i specyficznej hierarchii pirackiego światka, w którym rządzi ten, który jest silniejszy i bardziej śmiały.

Muzyka

To właśnie muzyka sprawiła, że nie chciałam iść na Korsarza. Jej autorem jest Adolphe Adam – autor kilkudziesięciu oper i baletów, z których najbardziej znany jest balet Gizelle. Moim zdaniem jego kompozycje są bardziej niż nieciekawe.

Jak dla mnie to zestaw Umpa-pa-Umpa-pa i Bum-bum-dzyń-dzyń, niemalże niesłuchalny. W sumie jednak nie tylko jego utwory składają się na muzykę w Korsarzu Manuela Legrisa – to raczej muzyczny kolaż stworzony z dzieł wielu kompozytorów. Wykonywana na żywo przez Orkiestrę Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, pozostaje najsłabszym elementem baletu, ale nie przeszkadza w odbiorze.

Zresztą sami możecie posłuchać, jak nieciekawa, schematyczna i słabo zaaranżowana jest ta muzyka na poniższym filmiku z kanału Wiener Staatsballett.

Choreografia

Manuel Legris stworzył swoją wersję baletu Korsarz w 2016 roku dla Wideńskiej Opery Narodowej, a w Warszawie możemy od 2020 roku oglądać jej wierną kopię.

Dla mnie ta wersja choreograficzna jest bardzo ciekawa. Przyzwyczajeni jesteśmy do baletów, gdzie główną (o ile nie wyłączną) rolę grają kobiety. Tu czeka nas miła odmiana: pojawiają się aż trzy wyraziste postaci męskie. Układy, którym tancerze muszą sprostać, są niezwykle efektowne i doskonale wyrażają charakter postaci i ich emocje. Piraci są porywczy, odważni, silni i niezależni i taka właśnie jest choreografia.

W znanych i lubianych baletach niewiele widziałam przykładów tak męskocentrycznej opowieści. Choć dalej to kobiety wykonują większość numerów, jednak ciężar emocjonalny przejmują korsarze.

Zespół

W rolach głównych widzieliśmy Patryka Walczaka, Yukę Ebiharę, Mai Kageyamę, Ryotę Kitaiego, Maksima Woitiula i Emilię Stachurską, a także Wojciecha Ślężaka jako Paszę Seyda.

O ile zawsze pozostaję pod wielkim wrażeniem talentu Yuki Ebihary, o tyle wczoraj każdy z tancerzy zasłużył u mnie na szczególną owację. Polski Balet Narodowy jest nie tylko na najwyższym poziomie technicznym – to zespół stworzony z prawdziwych artystów, którzy potrafią z niesamowitą inteligencją i wrażliwością wcielić się w różnorodne role.

Nie inaczej było w tym przypadku: historia Korsarza nie została odtańczona – ona się po prostu wydarzyła na scenie dzięki wspaniałym artystom.

Kostiumy i scenografia

W warstwie wizualnej to bardzo przyjemne przedstawienie. Scenografia jest w sumie dość oszczędna i nienarzucająca się, ale skutecznie tworzy atmosferę targu niewolników, czy kryjówki piratów.

Kostiumy z kolei są nie do końca spójne: w jednym miejscu spotykają się kobiety w zwiewnych szarawarach i sztywnych baletowych tutu – dramatycznie nie jest to w żaden sposób uzasadnione. Budzi to zdziwienie, ale nie przeszkadza jakoś szczególnie. Za to męskie kostiumy bardzo się podobają i ułatwiają śledzenie intrygi dzięki starym sprawdzonym schematom: ten w białym na pewno jest wart zaufania, ten w czarnym pewnie coś knuje, a ten w czerwonym bez wątpienia jest niebezpieczny. Wyraziste kolory przykuwają uwagę, a mnogość ozdób buduje atmosferę żądzy władzy i bogactwa, panującą wśród korsarzy.

Balet Korsarz – nasze wrażenia

Korsarz zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Zamiast nudnej treści zobaczyłam kilka ciekawych kreacji – choćby Gulnarę Mai Kageyamy, która nie poszukiwała wolności za wszelką cenę, ale stworzyła sobie wygodne życie w haremie i ewidentnie przywiązała się do swojego pana.

Akcja toczy się dość wartko i prawie trzy godziny spędzone w teatrze minęły jak z bicza strzelił. Mimo, że balet opowiada o miłości, to nie jest cukierkowy, a emanuje energią, żywiołowością i przygodą. Ostatecznie nie tylko mój sześciolatek wyszedł z teatru zadowolony i podekscytowany – dla mnie to również był bardzo przyjemny wieczór.

Po przedstawieniu

W tym sezonie Korsarza będzie można jeszcze zobaczyć tylko w ten weekend: 2 i 3.10.2021 r. Ostatnie bilety są jeszcze w sprzedaży. Mam jednak nadzieję, że ten balet będzie wracał na deski Teatru Wielkiego w przyszłych sezonach – jeżeli tak będzie, to szczerze polecam Wam przeżyć tę piracką przygodę z Waszymi dziećmi!

Może Cię to zainteresuje...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.