Rigoletto z sześciolatkiem w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej

Rigoletto w Operze Narodowej z sześciolatkiem

Wczoraj wybrałam się z moją teściową, dziesięciolatką i sześciolatkiem na Rigoletto w Operze Narodowej. To spektakl, który powraca na deski Teatru Wielkiego – Opery Narodowej od ćwierćwiecza. I mam nadzieję, że będą go grać jeszcze przez wiele sezonów.

Wyjście do Teatru Wielkiego w Warszawie z przedszkolakiem

Zanim Wam opowiem o przedstawieniu, napiszę parę technicznych uwag o wyjściu do TWON z małym dzieckiem – jak się przygotować i jak je dobrze przeżyć.

Przygotowanie

Największa zmora rodzica w teatrze? Tysiąc pięćset osiemdziesiąt trzy pytania w trakcie przedstawienia. Nie – nie da się tego uniknąć, ale można to trochę złagodzić. Przed spektaklem trzeba zapoznać się z treścią i trochę oswoić dziecko z trudnymi sytuacjami w opowieści. Można przeczytać streszczenie na stronie teatru, poszperać w internecie na temat autora… Ja byłam na Rigoletto już czwarty raz, więc z domu leżał program z teatru, który parę dni przed spektaklem przeczytaliśmy z moim sześciolatkiem.

Do teatru należy się też odpowiednio spakować. Ja zawsze mam ze sobą tabletki na kaszel – takie z porostu islandzkiego, a często też bidon z kakaem. W większości teatrów nie można pić na widowni
(choć nam się zdarza ten zakaz łamać, jednak zawsze mamy kubek niekapek, żeby nie zalać foteli). Kakao w plecaku przydaje się z dwóch powodów: jest pod ręką wtedy, gdy jest potrzebne, a poza tym w Teatrze Wielkim w Warszawie sprzedają kawę i herbatę, ale gorącej czekolady — nie.

Przed spektaklem lepiej pamiętać o zjedzeniu kolacji – w domu będziecie po jedenastej. Nie zaszkodzi też się wyciszyć, a najlepiej — zdrzemnąć w samochodzie.

Pod teatrem najlepiej być nie później, niż pół godziny przed spektaklem — właśnie wtedy kończą się miejsca parkingowe na pobliskim parkingu. No, chyba że przyjeżdżacie taksówką.

Na miejscu

Ja przed spektaklem zawsze idę z dziećmi do toalety, a potem do jednej z kawiarenek. W trakcie przerw ustawiają się tam długie kolejki, w których można spędzić caluteńkie 20 minut. Na szczęście można wcześniej złożyć zamówienie i odebrać je w trakcie przerwy. My przed spektaklem zapłaciliśmy za nasz mus czekoladowy (polecam), tartę cytrynową (najsłodsze ciasto świata!!!), dwa soki i dwie kawy z mlekiem, a w przerwie minęliśmy kolejkę i zgarnęliśmy z lady cały zestaw stojący sobie grzecznie pod numerkiem trzy.

Zaletą tego systemu jest też to, że w spokojnej atmosferze i bez tłumu każde dziecko jest w stanie obejrzeć dokładnie ten serniczek i poświęcić 10 minut na decyzję, czy tym razem sok porzeczkowy, czy jednak wiśnia.

Pamiętajcie o wzięciu poduchy do siedzenia. Są dostępne nieodpłatnie u szatniarek i pomagają dziecku wznieść się ponad poziom ludzkich pleców w trakcie spektaklu.

I pamiętajcie – w kasach, kawiarenkach i butiku z pamiątkami zapłacicie kartą. Jeżeli chodzi, o programy, to można je kupić przed wejściem na widownię na każdym poziomie teatru, ale tylko za gotówkę (20 zł).

Nie wiem, dlaczego, ale mój syn w teatrze i w samochodzie zawsze musi zdjąć buty. Nie pytam, tylko proszę, żeby zdjął je przed podniesieniem kurtyny – nie lubię, gdy w trakcie przedstawienia słychać stuk spadających na ziemię kapci. Szerzej na ten temat pisałam z resztą we wpisie o wyjściach z dziećmi do opery.

Rigoletto w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej

Rigoletto to opowieść o zawiści, samolubności, libertynizmie, miłości i zemście. Wszystkie postaci są podłe – każda na swój sposób. Jedynie córka książęcego błazna, Rigoletta – Gilda – jest dobra, wierna i tłumaczy, że zemsta jest drogą donikąd. Oczywiście, nie wychodzi na tym dobrze – najpierw jest porwana i zgwałcona, a potem zamordowana. No świetna bajka dla dzieci!

Po co w ogóle zabierać sześciolatka na coś takiego? Ponieważ w przepięknej formie pokazane są złe zachowania, które nie spotykają się z bezpośrednią karą, ale są z wyrozumiałością oceniane przez kochającą Gildę. To jej postać sprawia, że głęboko zastanawiamy się nad tym, skąd biorą się podłe zachowania. Pozornie przegrana dziewczyna tak naprawdę odnosi wielkie zwycięstwo – przekonuje nas, że przebaczenie jest jedyną właściwą drogą.

Muzyka

Największy operowy hit? La donna e mobile (Kobieta zmienną jest) – aria księcia Mantui z trzeciego aktu, kto nie zna tej melodii?

Giuseppe Verdi to jeden z najwybitniejszych twórców opery. Dlaczego? Ponieważ jego arcydzieła to nie tylko efektowne melodie — to świetnie zaprojektowane konstrukcje dramatyczne. Spędziliśmy w teatrze ponad 3 godziny, a po opadnięciu kurtyny usłyszałam od córki: „To już koniec?”.

Verdi doskonale maluje nastrój muzyką, a treść Rigoletta to prawdziwy dreszczowiec. Na szczęście w środku można odetchnąć od widoku złych ludzi i pomarzyć razem z Gildą o najpiękniejszym imieniu – imieniu jej ukochanego –  przesłodka, spokojna aria Caro nome (Drogie imię). Ja uwielbiam u Verdiego chóry. Choć najsłynniejszy kawałek pochodzi z jego opery Nabucco (chór Va, pensiero), ja najbardziej lubię chóry z Rigoletta. Są nie tylko bardzo melodyjne, ale też doskonale budują fabułę.

Ta muzyka przemawia wprost do serca. Jest tak łatwa w odbiorze, że trafia i do dzieci i do osób, które z muzyką „poważną” są zupełnie nieobeznane.

Kostiumy i scenografia w Rigoletto

Uwielbiam przedstawienia, które są przyjemne dla oka. Ileż to razy wychodziłam z teatru z bólem głowy, ponieważ oświetlenie było zbyt jaskrawe, kolory zbyt kontrastowe, a całość tak nudna i nieczytelna, że przez całe przedstawienie mózg pracował na najwyższych obrotach, żeby wymyślić – o co tu w ogóle chodzi???

Rigoletto w Teatrze Wielkim w Warszawie jest po prostu idealne. Kostiumy są piękne, barwne, i świetnie oddają charakter postaci, a jednocześnie nie męczą oczu zbytnią pstrokacizną.

Dekoracje doskonale wspierają narrację. Z jednej strony lokacje są spójne, a z drugiej – wydzielone są kolejne plany. Sprawiają one, że widzimy przemykające w cieniu postaci, ale rozumiemy, że bohater stojący z przodu nie ma o nich pojęcia.

Mimo tego, że w treści opery dochodzi do przemocy, to jest ona skrzętnie ukrywana za kulisami i naszym oczom ukazują się tylko jej skutki. Libertynizm księcia Mantui jest z kolei bardziej widoczny w słowach i muzyce, niż w czynach. Dzięki temu to przedstawienie nie epatuje brutalnością i nie jest obsceniczne. Tym bardziej ceni się takie wykonania, gdy chce się do teatru pójść z dziećmi. Czy mogłabym np. wybrać się z sześciolatkiem na Rigoletto do Drezna?

Tak wygląda libertyńska aria księcia Questa o quella  (Ta, albo tamta) z Drezna (obejrzyjcie w serwisie YouTube od 5:14)

a tak – Warszawska:

Lepiej? No, ja myślę.

Wersja semi-stage

Covid-19 dał mi możliwość kupienia biletów w ostatniej chwili, ale też zabrał część dekoracji. Okazało się, że przez braki kadrowe zmiana dekoracji pomiędzy aktami stała się niemożliwa. Dostaliśmy z wyprzedzeniem informację, że możemy zwrócić bilety, ale ciekawa byłam, jak poradzą sobie w jednych dekoracjach.

Kolejny raz okazało się, że magia teatru działa i najważniejsza jest reżyseria, kreatywne podejście do tematu i porządny warsztat artystów. Nie mieliśmy wrażenia, że czegoś brakuje.

Jak nam się podobało Rigoletto w Operze Narodowej?

Dzieci miały mnóstwo przyjemności z tego wyjścia. Choć syn wiercił się nieprzeciętnie w trakcie i bez przerwy zadawał pytania, jednak i dla mnie wyjście było przyjemne i ciekawe. Mogę z czystym sumieniem polecić Rigoletto w Operze Narodowej na rodzinne wyjście do opery.

Może Cię to zainteresuje...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.