Z Trzylatkiem do teatru – Roma i „Adonis ma gościa”

Z trzylatkiem do teatru - Roma

Nie bardzo wiedziałam, na co wybrać się z trzylatkiem do teatru. Popytałam więc znajomych i dowiedziałam się, że Roma robi przedstawienia dla dzieci. W Romie ostatni raz byłam jeszcze zanim poznałam mojego męża i nie kojarzyłam jej z repertuarem dziecięcym. Tym bardziej się ucieszyłam, bo muzyka to mój konik, a Roma ma świetną renomę.

Dlaczego z trzylatkiem do teatru Roma?

Z okazji trzecich urodzin postanowiłam kupić mojej Najmłodszej jej pierwszy bilet do teatru. Czemu tak późno? No wiecie – pandemia nie pomagała w chodzeniu do teatru, a jak już się wybierałam, to ze starszymi dziećmi na „dorosłe” przedstawienia (pisałam Wam o tym w moich wpisach o balecie Korsarz w TW-ON, Rigoletto i o Dziadku do Orzechów w Teatrze Wielkim w Łodzi).

Coraz więcej teatrów oferuje przedstawienia dedykowane dla najnajmłodszych. Czemu więc wybrałam przedstawienie troszkę na wyrost? Z przyczyn praktycznych: moja sześcioosobowa rodzina nigdzie nie może pójść razem, bo dla jednych przedstawienie o motylkach jest zbyt nudne, a dla drugich grecka tragedia to za dużo. Taki urok wielodzietności. Chciałam więc poobserwować moją córkę w warunkach dedykowanych dla leciutko starszych, żeby wiedzieć, na ile mogę sobie pozwolić przy ewentualnym wyjściu do teatru całą rodziną.

Nasze wyjście do Romy z maluchami

Z maluchami? Tak, tak się składa, że mój brat ma rówieśniczkę mojej Najmłodszej i dziewczynki się uwielbiają. Chętnie wybrałybyśmy się we dwie mamy i dwie córki, ale oni mają jeszcze półrocznego Bąbla, który na widownię nie byłby wpuszczony, co zostało wyraźnie zaznaczone na stronie teatru. Ostatecznie umówiłyśmy się z bratową, że spotkamy się pod teatrem, ja wejdę z dwiema trzylatkami do tatru, a ona pójdzie na spacer z ze swoim maluszkiem i odbierze córkę po spektaklu.

Na wszelki wypadek kupiłam bilety w pierwszym rzędzie i z brzegu rzędu, żeby nie było problemu z ewentualną ewakuacją na sygnale.

Teatr Roma dla dzieci

Udogodnienia

Spektakle dedykowane dla dzieci teatr Roma gra na scenie Nova Scena, do której wejście znajduje się na tyłach budynku. Jest to kameralna sala na 150 miejsc. Ustawienie Sali jest na planie przybliżonym do ¼ koła, więc publiczność łukiem otacza scenę. Granicy między sceną a widownią w zasadzie nie ma. Przedstawienie wychodzi do publiczności, a publiczność (jak pokazała moja córa) potrafi wyjść do przedstawienia.

Nova Scena - "Adonis ma gościa"
Nasze miejsca w pierwszym rzędzie znajdowały się praktycznie na scenie.

Fotele na sali są bardzo wygodne. Chodziłam już wielokrotnie z dziećmi do filharmonii i teatrów i prawie zawsze to był problem:

  • Fotel tak ciężki, że dziecko nie jest w stanie go sobie samo rozłożyć.
  • Mechanizm fotela tak toporny, że składa się z przerażającym hukiem.
  • Fotel tak głęboki, że dziecko nie może się oprzeć.
  • Fotel sam się składa, gdy siedzi na nim człowiek o krótkich nóżkach.
  • Fotele tak blisko siebie, że bez przerwy trąca się sąsiada.
  • Rzędy foteli ustawione tak blisko, że ciężko wyjść z rzędu bez zmuszania wszystkich widzów do wstania ze swoich miejsc.
  • Spadek sali tak niewielki, że dziecko ze swojego fotela widzi tylko potylicę widza przed nim.

Każdy z tych problemów został w Romie rozwiązany. Daj nam, Panie, więcej tak wygodnych sal teatralnych. Amen.

Foyer nie jest duże, ale przyjemnie urządzone. Znajduje się tam niewielki barek z miejscami do siedzenia, przyjemne kanapy i jest stoisko, w którym można zakupić płyty z nagraniami piosenek ze spektakli. Choć na nasze przedstawienie stawiły się trzy duże grupy ze szkoły i przedszkola, to nie było problemu ze skorzystaniem z szatni, czy toalety.

Z trzylatkiem do teatru - Roma
Kanapy w foyer Sceny Nova w teatrze Roma.

Obsługa teatru Roma

Uwaga: będzie hymn pochwalny!

Zaczęło się od odwołania popołudniowego spektaklu, na który kupiłam bilety. Dostałam telefon z kas teatru, że proponują inny termin lub zwrot pieniędzy. Rozmowa przeszła bardzo sprawnie i w miłej atmosferze. Wspólnie wybraliśmy najlepszy dzień i miejsca na sali. To się wydaje być oczywistością, ale – wierzcie mi – nie jest! Przekonałam się o tym, gdy trzy lata temu pojechałam z wielkim brzucholcem i dwójką dzieci do Teatru Wielkiego i dopiero gdy poszłam do kas, żeby zapytać, ile trwa przedstawienie (chciałam wiedzieć, do kiedy wykupić bilet parkingowy), usłyszałam: to przedstawienie jest odwołane, nie będzie grane w tym sezonie, zwrócimy Pani pieniądze.

Ale wróćmy do Romy. Już na wstępie bileterka, widząc, że wchodzę z dwoma trzylatkami do teatru, powiedziała mi, że przedstawienie zaczyna się przy zgaszonym świetle i że dzieci mogą się przestraszyć. Dzięki tej informacji mogłam przygotować dziewczynki na te wrażenia i na wszelki wypadek posadzić je sobie na kolanach, żeby mogły się mocno przytulić.

Co działo się dalej? Bratanica zatęskniła za mamą. Moja córka na sąsiednim fotelu radośnie reagowała na piosenki, żarty i aktorów zaczepiających publiczność, a na moich kolanach siedziała kupka nieszczęścia z łzami na policzkach. Przesiedzieliśmy tak pół spektaklu i jak tylko zaczęła się przerwa, złapałam za telefon, żeby powiedzieć bratowej, że jednak jest porażka.

Mama szybko dotarła do teatru i natychmiast „naprawiła” córeczkę, jednak mała nie chciała wracać ze mną na salę. I tu wkroczyła pani bileterka, proponując… żeby bratowa weszła na salę z córką. Ale co ze śpiącym w holu teatru Bąblem? Został pod jej opieką!

Nie mogłam w to uwierzyć – empatia na poziomie master. Druga część przedstawienia, oglądana z perspektywy ramion mamy, bardzo się podobała mojej bratanicy, ale co się stało? Bąbel się obudził. Bileterka weszła po cichu na salę i… poprosiła bratową, żeby wyszła do malucha, a sama wzięła dziewczynkę na ręce i stała przy bocznych rzędach, żeby mała nie straciła ani kawałka spektaklu. Oczywiście od razu podeszłam do niej i odebrałam bratanicę. Wiedząc, że mama jest tuż za drzwiami, mała niczym się już nie martwiła i oglądała dalej z rozbawieniem.

Różne miłe rzeczy przydarzały mi się już w teatrze, ale takiego zaangażowania w życiu nie widziałam. Szacun dla Romy.

Czy Adonis ma gościa jest dla trzylatka?

Na stronie napisali, że tak, ale… jednak nie. Nie zrozumcie mnie źle – mojej córce się bardzo podobało, ale niemalże dwugodzinne przedstawienie z intensywnym oświetleniem i muzyką graną przez band z mocnym basem i czadową perkusją to po prostu za dużo wrażeń dla trzylatka. Choć obie dziewczynki dotrwały z uśmiechami do końca, to moja córka po powrocie do domu zaliczyła po prostu zgon.

Czy poleciłabym Wam iść na to przedstawienie z trzylatkiem do teatru? Adonis ma gościa to, moim zdaniem, przedstawienie dla widza 5+.

Nie zmienia to postaci rzeczy, że dla troszkę starszego dziecka to naprawdę fajna rzecz. Intensywna gra świateł, bardzo różnorodna muzyka (tango, jazz, scat, samba, funk…), interakcje z widownią, wspólne tańczenie i śpiewanie, dynamika przedstawienia, czasem głupawe żarty – to bardzo trafia do dzieci i łączy w sobie wszystkie zalety teatru.

Luźna atmosfera na sali jest też niesamowicie przyjemna dla opiekunów. Nie musiałam się przejmować głośnymi komentarzami mojej córki: „ja chcie, zieby źnowu śpiewali”, czy jej ustawicznym wierceniem się i chodzeniem po schodkach z boku widowni. Na sali byli „sami swoi”, a aktorzy natychmiast dostosowywali się do nastrojów wśród widzów.

Dzięki temu wyjściu dowiedziałam się dwóch rzeczy:

  • Teatr Roma w Warszawie to fajne miejsce dla dzieci.
  • Jeszcze muszę troszkę poczekać, zanim wezmę moją Najmłodszą na pierwszy balet, czy do opery – póki co za bardzo się wierci.

Może Cię to zainteresuje...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.