Muzyka do snu dla dzieci – co polecam?

Muzyka do snu dla dzieci

Czy muzyka do snu dla dzieci to tylko kołysanki?

Nie wiem, jak Wy, ale ja nie lubię kołysanek dla dzieci. Jeszcze mogę je śpiewać, ale nie lubię ich słuchać. Co do śpiewania dzieciom do snu, to nie będę się rozpisywać na ten temat. Chyba wszyscy wiemy, jak korzystne dla dziecka jest słuchanie głosu rodziców i spędzanie z nimi czasu jeden na jeden. Jeżeli tylko mamy siłę, czas i możliwość, to powinniśmy dzieciom śpiewać, nucić, mruczeć… Ja szczególnie lubię okres kolędowy – wtedy co wieczór wyśpiewuję wszystkie moje ulubione kolędy.

A co w przypadku, gdy boli nas gardło, albo zwyczajnie nie mamy już na nic siły? Ja lubię się posiłkować dobrą muzyką. Nigdy nie sięgam po nagrania z muzyką do snu dla dzieci. Zazwyczaj to nie są najwyższej jakości wykonania. Aranżacje mi nie pasują lub irytuje mnie maniera wokalisty. Tu wspomnę o ciekawym artykule na blogu Wianki Słów: Nie każde czytanie ma sens. Zgadzam się z tezą postawioną w tytule i uważam, że w kwestii muzyki jest dokładnie tak samo. Jestem zdania, że jeżeli już słuchać, to czegoś wartościowego, najlepiej z różnych gatunków, z różnorodnym instrumentarium, z dobrą aranżacją. Takie słuchanie jest rozwijające i warto te wieczorne godziny wykorzystać na muzyczny rozwój naszych dzieci. A przy okazji i rodzic może się zrelaksować. Najbardziej lubię, gdy przychodzi mój mąż i wrzuca na listę swoje propozycje – zawsze ciekawie jest usłyszeć coś nowego.

Poniżej przedstawiam Wam moje ulubione propozycje muzyki do snu dla dzieci. Ja słucham jej z płyt, których przez lata nazbierało się sporo. Większość z nich mąż zgrał na dysk i puszczam je z telefonu na głośniki ustawione w sypialni. Dzięki temu nie muszę przekładać po ciemku płyt. Wszystkie proponowane przeze mnie albumy można znaleźć na Spotify. Nie – to nie jest artykuł sponsorowany (a szkoda 😉). Większość tych płyt nie ma już w sklepach, bo niektóre były wydane wiele lat temu. Dlatego daję Wam linki do albumów na platformie, gdzie są łatwo dostępne. Jeżeli macie abonament, to może dodacie je do swojej playlisty. Możecie też włączyć sobie darmowy okres próbny (teraz to 3 miesiące dla nowych kont) i posłuchać.

Muzyka do snu dla dzieci

Łagodne brzmienia

Jeżeli moje maluchy są w miarę wyciszone, to zazwyczaj wybieram taką muzykę do snu dla dzieci, która nie będzie pobudzająca. Tu sprawdzają się ciepło brzmiące instrumenty, muzyka chóralna a capella (czyli bez towarzyszenia instrumentów), smooth jazz…

Polski Chór Kameralny Schola Cantorum Gedanensis

OK – jako wieloletnia chórzystka mogę być stronnicza, ale naprawdę uważam, że słuchanie muzyki sakralnej a capella jest bardzo wyciszające. Ludzkie głosy są po prostu kojące. Należy tylko wybierać takie utwory, w których poziom głośności jest w miarę stały. Tak będzie w wielu barokowych i renesansowych utworach. Bez pudła można włączyć dzieciom motety Hakenbergera z płyty Andreas Hakenberger – Motets from the Pelplin Tablature.

Leszek Możdżer

Fortepian jest bardzo wszechstronnym instrumentem, a jednak dla mnie zawsze było tak: fortepian = Chopin. Niestety Chopin nie nadaje się do słuchania wieczorem, ponieważ jest tam za dużo FORTE przeplatanego z PIANO. Nie wiadomo jak ustawić głośność, żeby cokolwiek usłyszeć i nie pobudzić dzieci. Na dodatek muzyka Chopina ocieka emocjami – jak się przy tym wyciszyć?

Dlatego gdy mam ochotę na fortepian, to sięgam po płyty Leszka Możdżera. Moim zdaniem najlepsza do zasypiania jest płyta Pasodoble nagrana z Larsem Danielssonem. Tu mamy bardzo ciekawe zestawienie: fortepian i kontrabas (dochodzi też wiolonczela, fisharmonia i czelesta). Kontrabas daje bardzo miękkie, mięsiste brzmienie. W połączeniu z łagodnie brzmiącym fortepianem (nie we wszystkich utworach) zachęca do wczuwania się w siebie. Płyta w odbiorze jest ciepła i intymna. Wyobraźcie sobie letni wieczór, fotel ustawiony na tarasie, winko, trzymanie się za ręce… Ja nie lubię wina i nie siadam w letnie wieczory na tarasie, bo nie znoszę komarów, ale uwielbiam przytulać moje dzieci na dobranoc przy akompaniamencie Leszka Możdżera.

Pat Metheny Group

Nie lubię jazzu. Sztuka, wirtuozeria, genialne aranżacje – mówcie do mnie jeszcze – po prostu nie lubię. Niemniej jednak muszę przyznać, że jazzmani to często muzyczni czarodzieje, którzy nie sprzedają swoim słuchaczom popularnej sieczki. Szczególny podziw budzą u mnie jazzowi perkusiści, a moim zdaniem rytmika jest bardzo ważna w rozwoju muzycznym dzieci. Dlatego uważam, że warto dzieci zapoznawać z jazzem – nie muszą pokochać, ale warto, żeby wiedziały, że świat muzyczny jest pełen dziwnych i ciekawych zaułków.

Płyta Pat Metheny Group – Still Life (Talking) to nie jest klasyczny jazz i nadaje się naprawdę nieźle do wieczornego słuchania. Pewnie jest tak dlatego, że gitara elektryczna ma bardzo ciepłe, łagodne brzmienie, nie ma tu instrumentów dętych, a perkusja jest w miarę łagodna, z bardzo różnorodnymi brzmieniami. Dziecko może zdziwić obecność syntezatorów, ale album pochodzi z 1987 roku, więc można wybaczyć.

Wolna Grupa Bukowina

No dobrze – nie wszystkie piosenki z płyty Wolna Grupa Bukowina – Złota Kolekcja 1999 są wyciszające, ale moje dzieci po prostu je lubią i dobrze przy nich zasypiają. Ja nie gram na gitarze, zawsze wystarczało mi śpiewanie, ale każde muzykowanie jest korzystne dla rozwoju człowieka. Mam nadzieję, że gdy moje dzieci zaczną wyjeżdżać na biwaki ze znajomymi, to będą śpiewać przy ognisku „ile wlezie”. Dlatego cieszy mnie, że znają te piosenki. Lata mijają, a dalej gdy ktoś wyciąga gitarę, to jest spore prawdopodobieństwo, że coś z repertuaru Bukowiny będzie grane.

„Ja wcale nie chcę spać!”

Czasem tak jest, że dzieci są już bardzo zmęczone, ale jeszcze zupełnie nie zdają sobie z tego sprawy. Wtedy ułożenie ich w łóżeczkach stanowi nie lada wyzwanie. W takich sytuacjach wolę się nie kłócić. Wcale nie idziemy spać – teraz po prostu posiedzimy, pogadamy, posłuchamy fajnej muzyki. Impreza trwa. Wybieram utwory bardziej żywe, z wyraźnym rytmem, dużą sekcją dętą, a potem co parę chwil ściszam muzykę. Lubię przy tym głaskać, masować lub poklepywać dzieci. To nie tylko zwraca uwagę dziecka na rytm w muzyce, ale też sprawia wrażenie, że wciąż się dzieje coś ciekawego, więc nie trzeba uciekać od mamy. Można się przytulić, zasłuchać i… zasnąć.

Vincente Amigo

Flamenco świetnie się nadaje do udawania, że wcale nie idziemy spać. Niby bardzo energetyczne przez wyjątkową rytmikę, ale w sumie nie ma w nim aż tak wiele emocji. Po jakimś czasie gitara, grzechotki i klaskanie zlewają się w jeden wielki szum, który można ściszyć do małego szumu. Taka jest właśnie płyta Vincente Amigo – Paseo de Gracia.

Paco De Lucia

Paco De Lucia to gitarzysta flamenco, który nagrywał płyty na przestrzeni ponad pięćdziesięciu lat. Ja najbardziej jednak lubię słuchać wieczorami płyty, która jest nietypowa, bo grana prawie wyłącznie na gitarach: The Guitar Trio – Paco De Lucia Al Di Meola John McLaughlin. Fantastyczne brzmienia!

Bach

Bacha znać trzeba. Mówi się, ze Mozart jest dobry dla dzieci. Mozart jest absolutnie fantastyczny, ale jako muzyka do snu dla dzieci się aż tak dobrze nie sprawdza. Przynajmniej nie u mnie. Chyba chodzi tu o niesamowitą melodyjność i docieranie do  emocjonalności – Mozart głęboko porusza człowieka. Przy zasypianiu chodzi nam raczej o brak poruszania. Ale zaraz – to Bach nie porusza? Porusza, ale inaczej – raczej unosi, przenosi gdzieś indziej, gdzie możemy dryfować…

Weihnachtsoratorium

Oratorium Bożonarodzeniowe to absolutnie ulubiona pozycja mojego syna od urodzenia. Dokładnie od urodzenia, ponieważ właśnie tego słuchałam na porodówce. Tak się akurat złożyło, że mój syn nie znosił śpiewania na dobranoc. Uspokajał się tylko, gdy mu warczałam do ucha jak traktor, albo przy płycie J. S. Bach – Weihnachtstoratorium Tona Koopmana. Refleksyjne arie przeplatają się tu z pięknymi chorałami i z ociekającymi złotem częściami łączącymi orkiestrę, chór i solistów. Brzmienie tej płyty jest dość ciepłe, ponieważ wykonywana jest przez Amsterdam Baroque Orchestra – jedną z orkiestr, która gra na instrumentach z epoki lub replikach. Ich współczesne wersje są bardziej zaawansowane technicznie. Instrumenty smyczkowe mają trwalsze, lepiej trzymające strój struny, dęte – lepsze systemy klapowe, część z nich może być głośniejsza, bardziej precyzyjna i mieć jaśniejsze brzmienie. Jest jednak urok w instrumentach sprzed wieków – to miękkie, czasem tępe, czasem brzęczące brzmienie. Jakby przytłumione, zardzewiałe… Kiedy mam ochotę się wyciszyć, to sięgam po nagrania takich „dziadków”.

Brandenburg Concertos, Jordi Savall

Znów instrumenty z epoki, ale tym razem dyryguje Jordi Savall – absolutny spec od muzyki dawnej. Płyta z 2010 roku J.S. Bach Les Six Concerts Brandenbourgeois ma piękne, lekko brzęczące brzmienie i bardzo przyjemnie „pompujące” rytm basso continuo. To ten rodzaj rytmiczności, który przyjemnie masuje mózg.

Muzyka Wersalu

Płyta Jordi Savall – Les Grandes Eaux Musicales De Versailles to zestaw muzyki… tanecznej. Są tu menuety, gawoty, galiardy… wszystko to okraszone jasnymi brzmieniami instrumentów dętych, z dużą ilością instrumentów perkusyjnych. Wszystko lekkie, od razu malują się przed oczami liczne pary świetnie bawiących się arystokratów okrytych jedwabiami, atłasami i koronkami. Można potańczyć, można się rozmarzyć, można śnić.

Vivaldi Concertos for Lute and Mandolin

Kto nie słyszał Czterech Pór Roku? Bardzo je lubię, ale do zasypiania są trochę zbyt ekspresyjne. Płyta Antonio Vivaldi – Concerti per Liuto e Mandolino – Il Giardino Armonico jest w sam raz. Znów wykonawstwo historyczne, a więc sprzyjające zasypianiu brzmienia. Przy okazji można porozmawiać o dawnych instrumentach – czy dzieci wiedzą, czym jest mandolina? Jak brzmi? Jak wygląda? Od jakiego instrumentu się wywodzi?

Beltaine KONCENtRAD

Polski zespół grający mix muzyki rozrywkowej i folkowej inspirowanej muzyką irlandzką. Z tego nurtu Bardzo lubimy też zespół Shannon, ale jego płyt raczej słuchamy w podróży. Beltaine mają 2 albumy, które lubię słuchać wieczorami: Rockhill i KONCENtRAD. Ten pierwszy jest bardziej folkowy, a drugi – nowocześniejszy w brzmieniu. Takiej muzyki nie usłyszymy w radiu, nie jest to też typowa dla polskiej kultury estetyka. Właśnie dlatego polecam zapoznawać dzieci z tymi płytami – jeżeli damy im szeroki wybór, to poszerzą swoje horyzonty i będą mogły wybrać to, co im pasuje.

Jeżeli lubicie dobrą muzykę, to możecie też zainteresować się baletem – zajrzyjcie do moich wpisów o przedstawieniach baletowych dla maluchów i o balecie dla starszych dzieci.

Podobają się Wam te propozycje? Czego Wy słuchacie wieczorami? Napiszcie, bardzo chętnie spróbuję czegoś nowego!

Może Cię to zainteresuje...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.