Balet Bolero+ w Teatrze Wielkim

Balet Bolero+

Moja nastolatka bardzo chętnie chodzi na balet, ale coraz częściej chce sięgać po nieoczywiste tytuły. Dlatego ucieszyłam się, gdy zobaczyłam balet Bolero+ Krzysztofa Pastora w repertuarze na sezon 2023/2024 w Teatrze Wielkim w Warszawie. Jest to tryptyk baletowy składający się z jego dwóch choreografii z czasów, gdy pracował jeszcze w Amsterdamie i jedna nowość.

Pisałam już wielokrotnie, że nie jestem fanką choreografii Krzysztofa Pastora, ale to nie znaczy, że nie cenię niektórych jego prac. Fragmenty baletu Moving Rooms oglądałam już z przyjemnością na jednej z gal baletowych Teatru Wielkiego. Do wieczoru zachęciła mnie też muzyka – sławetne Bolero Maurice’a Ravela i genialny Koncert na fortepian i orkiestrę Wojciecha Kilara. Fragmenty tego koncertu Pastor wplótł z dużym powodzeniem w swój balet Dracula, o którym pisałam już na blogu.

Moving Rooms Krzysztofa Pastora

Moving Rooms to choreografia stworzona do fragmentów intrygującego Concerto Grosso nr 1 Alfreda Schnittkego

i niezwykle dynamicznego Koncertu Klawesynowego Henryka Mikołaja Góreckiego.

Obie te kompozycje, choć odmienne w charakterze, mają bardzo gęstą fakturę i ciekawe brzmienia. Ich bogata rytmika i nieoczywiste harmonie poruszają do głębi, niemalże nakazują reakcję.

Moving Rooms ma prostą konstrukcję – ruch tancerzy w grupach lub indywidualnie ograniczony do „pokoi” wyznaczonych snopami światła. Choreografia jest czystym wyrazem energii muzyki, a widz nie jest wtłoczony w żadną wizję narzuconą z góry. Nie jest to sztuka w służbie ideologii/polityki/wiedzy. Odbiorca może odczuwać ten multisensoryczny spektakl, nieskrępowany koniecznością poszukiwania sensu.

Bardzo Poruszająca jest tu nieustająca motoryka choreografii i indywidualne, ostre, charakterystyczne ruchy poszczególnych postaci. Daje to, w połączeniu z muzyką, wrażenie wyrażania swoich najgłębszych przeżyć. Ta emocjonalna ekspresja działa na widza niezwykle oczyszczająco.

Fragmenty Moving Rooms Krzysztofa Pastora
tryptyk - balet Bolero+
Niezwykle wzruszająca scena pożegnania ze sceną wybitnego solisty – Dawida Trzensimiecha – na koniec Moving Rooms, w którym zatańczył po raz ostatni.

Kilar Concerto Krzysztofa Pastora

I Koncert na fortepian i orkiestrę był ulubionym utworem samego kompozytora. Napisany w jego niepodrabialnym stylu, emanujący prostotą i pięknem, a także mocą i energią.

Jego niezwykła plastyczność aż prosi o choreograficzną oprawę. Nie dziwię się więc, że Krzysztof Pastor sięgnął znów po to dzieło. Utwór podzielony jest na 3 części o odmiennej charakterystyce, które w tym balecie mają różny wyraz choreograficzny. Pierwsza (Preludium) i trzecia (Toccata) część zostały zilustrowane przez grupę pięciu tancerzy, a druga (Corale) – przez zespół baletowy z dwojgiem solistów.

Część Corale jest bardzo uduchowiona i otrzymała piękną oprawę — zespół występuje w cielistych kostiumach, na niebieskim tle, otulony fioletową poświatą. Ruchy postaci spajają się z charakterem muzyki, a dla mnie ten układ był apoteozą współodczuwania i współdziałania płci. Gra świateł podkreślała też miękkość ruchów i intymność odczuć tancerzy.

Druga część I Koncertu Fortepianowego Kilara od 8:12

Mniej trafiała do mnie choreografia pierwszej i trzeciej części koncertu. Krzysztof Pastor wplótł tu pozy charakterystyczne dla swojego stylu, za którym nie przepadam.

Pierwsza część I Koncertu Fortepianowego Kilara od 0:03

Szczególnie w części Tocatta, która jest niezwykle energetyczna i motoryczna, czułam chwile przestojów. Pięcioro wybitnych artystów nie dorównało nieubłaganemu tempu utworu. Widziałabym tu nieustający, niepohamowany ruch panujący nad całą sceną i spajający ruch wszystkich postaci. Choreografia, choć perfekcyjnie wykonana, nie oddawała tej burzy emocji, która dzieje się w muzyce. Nawet hipnotyczna wręcz sprężystość ruchów Yuki Ebihary nie utrzymała energetyzmu dzieła.

Część trzecia I Koncertu Fortepianowego Wojciecha Kilara od 17:49

Ostatecznie Kilar Concerto pozostało przyzwoitym baletem, perfekcyjnie zatańczonym do przecudnej muzyki.

Tryptyk baletowy Bolero+

Bolero Krzysztofa Pastora

Któż nie słyszał o Bolero Maurice’a Ravela?Dzieło powstałe dla wybitnej tancerki, a jego pierwszą inscenizację stworzyła choreografka polskiego pochodzenia – Bronisława Niżyńska.

Choć Bolero było z początku krytykowane przez sluchaczy jako monotonne, po prostu nudne, to jednak przeszło do historii muzyki i grane jest do dziś przez orkiestry na całym świecie. Trzeba jednak przyznać, że tak, jak najtrudniej jest czasem wyjaśnić najprostsze pojęcia, tak wielu nie potrafi zagrać tego, zdałoby się trywialnego, utworu. Cóż to jest? Jeden motyw w prostym metrum, przekazywany kolejnym sekcjom instrumentów przez zaledwie kilkanaście minut, z głośnym BRZDĘK na koniec. Co w tym trudnego?

Okazuje się, że wydobycie hipnotycznego piękna i motorycznej energii tego utworu wymaga nie tylko idealnej precyzji całej orkiestry. Ale też dyrygenta, który ma nerwy ze stali i utrzyma idealnie jednostajny wzrost napięcia do brutalnej wręcz kulminacji utworu. Tu nie ma fal, które pozwalają na regulowanie emocji w trakcie, dają pole do manewru i pozwalają zebrać myśli. Konstrukcja utworu jest tak nietypowa, że trzeba nielada astystów, aby je zagrać.

Bolero Maurice’a Ravela

Sam Krzysztof Pastor przyznał, że ciężko było dotknąć legendy – poprawiać doskonałe. Odważył się jednak na ten krok, ale na swoich zasadach. Zamiast budować układ na planie koła, jak zrobiła to Niżyńska, sięgnął po prostokąt, który widział w tym miejscu sam Maurice Ravel. Dołożona do tego została minimalistyczna i bardzo trafna scenografia – dwa żółte prostokąty na czarnym tle. Trywialne? Genialne w swojej prostocie! Kolor prostokątów zmienia się stopniowo z żółtego na czerwony. Dzieje się to tak niepostrzeżenie, jak niepostrzeżenie podnosi się temperatura muzyki. Pod koniec ze zdziwieniem odkrywamy, że zaczęło się w ciszy, a kończymy odurzeni energią spektaklu.

Fragmenty baletu Bolero Krzysztofa Pastora od 0:32

Pastor zdecydował się też na zrezygnowanie z centralnej postaci na rzecz pary. Emocje, które wibrują pomiędzy dwojgiem głównych solistów, nie pozwalają oderwać się ani na chwilę od doskonałej choreografii. Zresztą nie tylko w tej kwiestii choreograf pokazał swój geniusz. Zespół tańczy idealne, motoryczne unissono, podkreślając nieubłaganą rytmiczność muzyki i tworzy doskonałe tło dla emocjonalności pary. Pojawiają się tu też genialne wariacje kilku solistów, którzy przejmują, przetwarzają i przekazują energię dalej i dalej ku nieubłaganej kulminacji baletu.

Wykonanie tego wspaniałego dzieła również jest doskonałe. W roli głównej zatańczyła Youka Ebihara i Vladimir Yaroshenko – dwoje tancerzy, którzy są kwintesencją artyzmu. Nie wystarczy mieć warsztat, pasję i determinację, aby tworzyć coś szczególnego. Trzeba jeszcze niezwykłej inteligencji i wrażliwości, aby poruszać serca tysięcy widzów. Tych dwoje nawet gdy zastygają na cały takt w bezruchu, potrafią emanować ogromem emocji na całą scenę.

Bolero Krzysztofa Pastora jest w wykonaniu Polskiego Baletu Narodowego i orkiestry Teatru Wielkiego z całą pewnością – nie boję się tego słowa – arcydziełem.

Balet Bolero+

Balet Bolero+ – nasze wrażenia

Przyszłyśmy z córką na balet Bolero+ z nastawieniem na coś ciekawego i świeżego. Absolutnie się nie zawiodłyśmy. Dla mnie miłym zaskoczeniem był fakt, że muzyka Schnittkego i Góreckiego, która wydawała mi się raczej niestrawna, w połączeniu z choreografią wywoływała piorunujące, ale przyjemne doznania.

Choć Kilar Concerto uznałyśmy za najmniej interesującą część wieczoru, to i tak było to przyjemne przeżycie. Jedyną zadrą w wieczorze było… zmęczenie oświetleniem. Choć za zwyczaj to ja pierwsza wymiękam z moimi wrażliwymi oczami, to tym razem problem pojawił się u mojej córki. Świecące nieublaganą czerwienią prostokąty w balecie Bolero pod koniec zaczęły po prostu ją oślepiać. Koniec spektaklu spędziła więc z zamkniętymi oczami i przysłaniając uszy – natężenie dźwięków w finale Bolera ją pokonało.

Ostatecznie jednak wyszłyśmy z teatru niezwykle usatysfakcjonowane i z całego serca możemy polecić balet Bolero+ każdemu widzowi otwartemu na głębokie przeżycia.

Może Cię to zainteresuje...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *