Rękodzieło z dziećmi – temari

Rękodzieło z dziećmi - temari

No ładne te kule temari, ale chyba pracochłonne… Tak często myślimy i rezygnujemy z zajęcia się rękodziełem z dziećmi. Jednak wkładanie wysiłku w stworzenie czegoś jest rozwijające. Uczy nas wytrwałości i zwraca naszą uwagę na konieczność zaplanowania pracy.

Po co się zabierać za rękodzieło z dziećmi?

Nuuuda…

„Mamo, nudzi mi się” – zdanie tak irytujące mamy. Bo przecież jak może się dziecku nudzić? Ma w pokoju tyle książek, zestawów LEGO, lalek, pluszaków i kolorowanek, a w garażu stoi rower i deskorolka? Jednak wciąż dzieci nie wiedzą co robić z wolnym czasem. Można, oczywiście, im ten czas zapełnić lekcjami angielskiego, koszykówką, łyżwami, woltyżerką i korepetycjami z geografii… dziecko chodzi jak w kieracie, nie wiedząc w sumie, po co.

Zazwyczaj cieszę się, gdy słyszę od moich córek, że się nudzą. To znaczy, ze zaraz coś wykombinują i będzie to, jak zwykle, fantastycznie pomysłowe. Mam wrażenie, że jest tak dlatego, że gdy były małe, to starałam się z nimi codziennie robić coś nowego – mam tu na myśli prace plastyczne. W tym celu wypróbowałam wiele pisaków, kredek, materiałów kreatywnych, klejów, papierów ozdobnych, ścinków materiałów.  Zawsze starałam się, aby paleta dostępnych barw i materiałów była na tyle bogata, żeby efekt końcowy dawał satysfakcję. Wykorzystywałam gotowe pomysły z internetu, albo przypominałam sobie moje prace z czasów zerówki. Komoda z materiałami plastycznymi z czasem puchła, a mnogość poznanych technik zdobniczych pozwalała na coraz większą dowolność w tworzeniu autorskich projektów. Co jakiś czas staram się zapoznać z jakąś nieznaną nam do tej pory techniką, żeby dorzucić ją do repertuaru dziewczyn.

Świąteczne inspiracje

Lubię proces tworzenia, ale mniej cieszy mnie efekt końcowy. Zawsze rodzi się we mnie obawa, że efekt może rozczarowywać, a poza tym coś z tym dziełem trzeba zrobić. Może postawić na kominku, gdzie będzie się kurzyć do końca świata? Może komuś podarować (się ucieszy :P)? Znaleźć praktyczne zastosowanie dla tego wybitnego wytworu rzemiosła? Kiedy myślę o tym upychaniu, to często odechciewa mi się tworzyć. Ale, jak śpiewali Skaldowie: „jest taki dzień bardzo ciepły, choć grudniowy” i trzeba go jakoś szczególnie przeżyć! Dlatego właśnie w okresie adwentu i Świąt Wielkiej Nocy porzucam wszystkie moje obiekcje i tworzę, ile wlezie. Choinka przyjmie wszystko, koszyczek wielkanocny — też. Po świętach to wszystko trafi do jednego pudła, pudło — na pawlacz i nie będzie mnie irytować przez kolejne miesiące. Jak tu nie lubić Świąt?

Moja mama znalazła niedawno broszurkę producenta nici z kulami temari na okładce. Przyniosła mi ją ze słowami: „może twoje dziewczynki się zainteresują”. Od razu sięgnęłam po igłę, nici i kulę styropianową (bo zawsze jakąś muszę mieć na podorędziu).

gazetka_nici_ariadna

Chcę zaznaczyć, że nie próbowałam nigdy zrobić prawdziwej kuli temari, a jedynie kulę styropianową zdobioną haftem temari. Jeżeli nigdy nie spotkałyście się z tą techniką haftu, to na tym krótkim filmiku można zobaczyć, o co chodzi.

Jak ozdobić kule haftem temari?

Potrzebne materiały:

  • kula styropianowa wybranej średnicy,
  • wąski pasek papieru (można użyć paska do quillingu),
  • długa igła z dużym uchem,
  • szpilki z kolorowym łebkiem,
  • nożyczki,
  • kilkaset metrów nici do szycia maszynowego w wybranym kolorze,
  • parę kolorów kordonka, kordonka metalizowanego lub muliny.

Przyda się też:

  • linijka lub metr krawiecki,
  • ołówek, kartka papieru do notowania i kalkulator (albo smartfon zamiast tego) 🙂 .
rękodzieło z dziećmi - lista materiałów

Owijanie

Najpierw trzeba przygotować kulę. Prawdziwa temari powstaje przez zawinięcie małej grzechotki w gałganki i okręcenie najpierw włóczką, a potem coraz cieńszymi nićmi aż do uzyskania idealnej kulki. Można też pójść na łatwiznę i owinąć kulę styropianową nićmi do szycia. Na kulkę o średnicy 5 cm, spokojnie wystarczy niecała szpulka o długości 200 m, ale na ośmiocentymetrową kulę potrzeba już co najmniej 300, a najlepiej 350 m. Przy owijaniu trzeba pilnować, aby kierunek nici bez przerwy się zmieniał. Najlepiej powoli ją obracać w dłoni, co kilka owinięć nieznacznie przesuwając oś obrotu. Za duże zmiany kierunku nawinięcia nici mogą skutkować jej późniejszym luzowaniem i odwijaniem. Na koniec należy nawlec igłę i wykonać parę wkłuć w powierzchnię kuli, aby zabezpieczyć koniec nici przed odwijaniem.

Podział temari

Do każdego wzoru trzeba przygotować sobie odpowiedni podział kuli.  Dzieli się ją za pomocą szpilek i wąskiego paska papieru. Paskiem odmierza się obwód kuli i dzieli się go na pożądaną ilość odcinków, zaznaczając je drobnymi nacięciami. Należy odpowiednio przykładać tak przygotowany pasek do kuli i wbijać szpilki w zaznaczonych miejscach. Następnie wystarczy już tylko poprowadzić, od szpilki do szpilki, linie podziału. Do tego celu używamy kordonka, lub nici metalizowanych. Najprostszy jest tzw. Simple Division — podział na dwa bieguny, równik i południki (południków może być dowolna ilość), trudniejsze są podziały na wielokąty — 8-Combination i 10-Combination. Najprościej zacząć od samouczka, który dla Was stworzyłam we wpisie o najprostszym podziale temari – simple division 8. Na stronie temarikai.com jest dobrze opisany sposób wykonania innych podziałów.

Wykonanie haftu temari

Wyszywanie wzoru zaczyna się od wybrania koloru kordonka lub muliny (jeżeli wybierzemy mulinę, to możemy zdecydować jaką ilością nitek będziemy pracować. Mnie sprawdziło się dzielenie muliny na pół, czyli haftowanie trzema nićmi na raz). Tu jest inaczej jak w tradycyjnym hafcie – nie wyszywamy prostopadle do kanwy. Zawsze układamy igłę stycznie do powierzchni kuli i wkłuwany się w powierzchnię płytko, przechodząc przez nici oplotu.

Aby zacząć pracę danym kolorem, na końcu nawleczonej nici należy zawiązać węzełek, wkłuć się około 2 cm obok miejsca, gdzie zamierzamy zacząć pracę i wyjść igłą w miejscu, gdzie zaczniemy ścieg. Następnie należy zaciągnąć nitkę tak, aby węzełek zagłębił się i zaczepił o nici oplotu. Dalej pracujemy, układając nici na powierzchni kuli i mocując je do tej powierzchni małymi szwami. Kończymy pracę danym kolorem, przebijając się nieco głębiej przez kulę i wychodząc 2-3 cm dalej. Lekko naprężamy nić i obcinamy ją przy samej powierzchni kuli. Jeżeli końcówka lekko wystaje, to ukrywamy ją pod nićmi oplotu. Filmik dla zobrazowania:

Proste i efektowne, prawda? Diabeł tkwi w szczegółach. Żeby wzór geometryczny wyszedł ładnie, to musi być precyzyjnie wymierzony i wykonany z dokładnością co do milimetra – inaczej wszystko się rozjeżdża. Istotne jest odpowiednie podzielenie kuli na sekcje, precyzyjne wbijanie igły i odpowiednie naprężenie nici.

Jak zachęcić dzieci do temari?

Zachęcać w zasadzie nie trzeba, bo dzieci (przynajmniej moje) same z siebie chcą próbować nowych technik. Najważniejsze, to ich do tego nie zniechęcić. Moje dziewczynki (8 i 10 lat) też postanowiły spróbować haftu temari, ale natrafiły na różne trudności.

Po pierwsze: w małej dłoni wygodnie owija się tylko mniejsze kulki (najlepiej taką o średnicy 5 cm, ośmiocentymetrowa była dla nich wyzwaniem, a dziesięciocentymetrowa nawet dla mnie jest spora). Przy owijaniu kulka wylatywała z rąk, nić się plątała, odwijała i traciła odpowiedni naciąg, przez co przy haftowaniu mogły się obluzowywać. Na to nie było rady – ja nawijałam dziewczynkom wybrany przez nie kolor, jeżeli chciały wyszywać na większej kulce.

Po drugie: precyzyjny podział. Dziecko może próbować go wykonać według instrukcji, ale precyzja nie będzie zadowalająca. Jeżeli podział będzie słaby, to wzór wyjdzie koślawo i zniechęci dziecko jeszcze w trakcie pracy. Dlatego podział zawsze wykonywałam osobiście, według życzeń dziewczynek.

Po trzecie: wykonywanie ściegów wcale nie jest takie proste, bo gdy trzeba przebić się kawałek dalej, to małe paluszki nie mają tyle siły, żeby przeciągnąć igłę. Pomaga w tym naparstek i dłuższa igła, ale i tak czasem przychodziły do mnie po pomoc. Jednocześnie przy wykonywaniu ściegu trzeba pilnować odpowiedniego naciągu nici. Zbyt mocno lub zbyt luźno naciągnięta – psuje wizualnie wzór (nici oplotu nie są połączone ze sobą na sztywno, a jedynie leżą ściśle jedne na drugich, przez co wykonane szwy zawsze będą troszeczkę „jeździć” przy naprężaniu nici). No i oczywiście kwestia plątania się nici wynikająca z jej skręcania się podczas pracy – trzeba się nauczyć tak nią operować, aby uniknąć niepożądanych węzełków.

Rękodzieło z dziećmi - tworzenie temari

Jak zaplanować pracę?

Wzór

W każdym rodzaju rękodzieła z dziećmi ważny jest efekt końcowy. Nic tak nie zachęca do pracy i wytrwałości, jak satysfakcja z zakończonej pracy. Dlatego najlepiej zacząć od wzoru efektownie wyglądającego, ale nieskomplikowanego w wykonaniu. Na początku trudność sprawia samo wykonywanie szwów i pilnowanie odpowiedniego naprężenia nici. Przy pierwszym zetknięciu należy unikać dodatkowych problemów związanych ze wzorem. Zazwyczaj będzie on oparty o prosty podział (Simple Division), ale nie musi tak być.

W pierwszej kuli nie radzę używać nici metalizowanych, ponieważ bardzo się skręcają i plączą przy pracy. Jeżeli już ich używać to tylko do wykonania linii podziału, a i tu zalecam ostrożność. Niektóre nici i kordonki metalizowane bardziej sprężynują i przy wykonywaniu wzoru mogą się bardziej przesuwać i psuć efekt wizualny. Najłatwiej na początek skopiować wzór, który nam się spodobał. Na moim koncie Pinterest znajdziecie przykłady wzorów dobrych na początek. Można też wyszukać tutoriale na YouTube, które pokazują jak wykonać dany wzór krok po kroku (chociażby haft z kłosem), lub skorzystać z mojego samouczka wzoru Tsumu – wrzeciona.

Kolory

Prosty wzór możemy uatrakcyjnić wyborem naszych ulubionych kolorów. Zanim zaczniemy wyszywać, warto ułożyć wybrane kolory kordonka na szpulce nici oplotu, żeby sprawdzić, czy na pewno się nie gryzą. Można wybierać zestawienia różnych odcieni tego samego koloru, lub pójść w kontrasty.

Zrobić to po swojemu

Moja pierworodna znalazła świetny sposób na to, żeby nie pogubić się we wzorze – stworzyć swój własny, fantazyjny.

Rękodzieło z dziećmi - Temari Tosi

Na moim koncie Pinterest umieściłam też przykłady innych fantazyjnych wzorów.

Plan awaryjny

A jeżeli, mimo dobrego planowania, wyszło bardzo koślawo?  Nie martwić się i wykorzystać inne techniki zdobienia do zakrycia nieudanych części wzoru. W ruch mogą pójść szpilki z kolorowym łebkiem, cekiny, wstążki układane techniką karczochową, taśmy koronkowe – co Wam pasuje.

Temari Anieli

Tę technikę można zastosować też do dekoracji styropianowych jajek na Wielkanoc. Ja jeszcze swojego nie zrobiłam, ale już szukam inspiracji i kawałka wolnego czasu. 😉

Jak Wam się podoba technika temari? Spróbujecie tego typu rękodzieła z dziećmi?

Może Cię to zainteresuje...

1 Comment

  1. Pierwsze słyszę o takiej technice! Fajnie, że trafiłam na twojego bloga. Spróbuję nowej aktywności 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.